Doroczna wycieczka Szkocko-Polskiego Towarzystwa Kulturalnego
Jola Dębicka-MacLennan

Jak co roku SPTK zorganizowało jedno-dniową wycieczkę dla swoich członków, sympatyków, a także tych którzy po prostu lubią turystykę. W tym roku wybraliśmy się do Trossachs i Loch Katrine. W ciepły czerwcowy poranek 18 czerwca uczestnicy wycieczki zebrali sie o 9.30 rano przy Charlotte Square. Groupa liczyła 42 osoby. Z zadowoleniem stwierdzono, ze reprezentacja młodego pokolenie była spora, przypuszczam ze prawie połowa. Jak zwykle, byli nasi stali wycieczkowi bywalcy, oraz przedstawicielki komitetu Towarzystwa, na czele z przewodniczacą, Izabellą Brodzinską.

Doroczna wycieczka Szkocko-Polskiego Towarzystwa Kulturalnego
Doroczna wycieczka Szkocko-Polskiego Towarzystwa Kulturalnego

Jechalismy trasą przez Stirling. Z okien autokaru można było podziwiać dramatycznie położony zamek w Stirling oraz Wallace Monument. Podróż do Loch Katrine, była urozmaicona przystankiem w malowniczym miasteczku Callander. Była okazja do głębszego zapoznania się z tym uroczym miejscem, przez które przecież wielu z nas często przejeżdża podczas turystycznych wypadów na północ do Highlands. Callander jest szalenie relaksującym miasteczkiem. Przez prawie 2 godziny uczestnicy wycieczki mieli okazję do zwiedzenia kilku miejscowych atrakcji jak centrum Rob Roya, Museum Zabawek, spacerów wzdłuż rzeki, zwiedzenia wodospadów Brackin Falls czy po prostu rekonesansu miejscowych herbaciarni czy kawiarni celem wczesnego lunchu. Muszę przyznać, że mielismy duży wybór. Ja osobiście polecam bistro zwane Atrium, do którego wchodzi się przez sklep ze sprzętem i odzieżą turystyczną. Menu było proste, ale bardzo smaczne (ciasto owocowe było super) i cenowo przystępne. Atrium mieści się przy głównej ulicy Callandar. O tej porze roku miejscowość zaczyna być popularna i sporo turystów również cieszyło się urokami tego miejsca.

Podładowani energetycznie przerwą w Callander wycieczkowicze udali się w dalszą podróż do niedalekiego już Loch Katrine. Pogoda była prawie idealna, jezioro bardzo spokojne, było ciepło, a chmury straszyły nas jedynie swoim widokiem. Deszczu nie było przez całą wycieczkę. Loch Katrine była wypełniona turystami i zachęcał do skorzystania ze swojej atrakcji jaką jest podróż statkiem parowym.

Na miejscu pasażerowie wycieczki dostali bilety na przejazd statkiem. Po krótkim oczekiwaniu wszyscy zajęli miejsca na statku, jedni bardziej strategiczne, aby robić dramatyczne ujęcia krajobrazu, a drudzy- siedzące, aby wygodnie uciąć sobie pogawędkę ze współtowarzyszami rejsu. Był to spokojny, relaksujacy rejs, (mnie osobiście brakowało Stanisława Tyma ze słynnego filmu "Rejs" Marka Piwowskiego z lat 60-tych). Dla spragnionych były napoje bezalkoholowe dostępne za opłatą. Historia Loch Katrine oraz wydarzeń związanych z tym miejscem była nadawana przez system głośnikowy na statku. Miejsce to zwiazane jest historycznie z Sir Walter Scott, słynnym szkockim pisarzem. Rejs trwał okolo 45 minut, zdecydowanie za krótko. Wielu z nas skorzystało z tej pięknej scenerii gór i jeziora i zrobiło mnóstwo zdjęć.

Z Loch Katrine autokar zabrał wycieczkowiczów w stronę powrotną, tym razem z przystankiem w malowniczym miasteczku Aberfoyle gdzie znajduje się Centrum Wyrobów Wełnianych (Wollen Mill). Ci, którzy jeszcze mieli nie wyczerpany budżet, mogli nabyć pamiątki z okolicy, lub praktyczną odzież typu sweter czy inną część garderoby, lub po prostu zafundować sobie herbatkę ze scone.

Atrakcją postoju były ptaki łowne typu sowy i inne zwane tutaj Birds of Prey. Bardziej odważni uczestnicy naszej wycieczki zrobili sobie ujęcie z wybranym ptakiem trzymając go na rece, oczywiście w specjalniej rekawicy. Z nieukrywanym żalem musielismy zabrać się w drogę powrotną do Edynburga. Tym razem przejeżdżaliśmy trasą obok jedynego jeziora w Szkocji, jeśli chodzi o nazwe własną, tzw. Lake Menteith (wszystkie inne jeziora w Szkocji = Loch, a nie Lake) Zmęczeni ale pełni wrażeń wycieczkowicze powrócili do Edynburga około 6 wieczorem. Kierowca z firmy AAA Coaches był bardzo sympatyczny i szczęśliwie dowiózł wszystkich pasażerów na miejsce.

Specjalne podziękowania za wydatny udział w organizacji tej wycieczki należa się naszej sekretarce, jak zwykle solidnej Elzbiecie Rychlik Sharp za dokonanie rezerwacji jak równiez za rzeczowe informacje przekazywane uczestnikom podczas wycieczki oraz Teresie Dzikowskiej za zajęcie sie sprzedażą biletów na wycieczkę.

Chciałabym także podziękować wszystkim uczestnikom wycieczki za miłą i sympatyczną atmosferę i poparcie inicjatywy naszego Towarzystwa. Zachęcam do dalszych kontaktów z naszą organizacją czyli Sckocko-Polskim Towarzystwem Kulturalnym. Dzięki zapisaniu się na listę członków, przejazdy na doroczne letnie wycieczki są za darmo! To tylko jedna z wielu pozytywnych stron naszego członkostwa.

Na koniec zapowiedz kolejnej wyprawy tym razem jesienią bieżącego roku. Odnotowano zainteresowanie kolejną wycieczką Były sugestie aby połączyć taki wypad ze zbieraniem grzybów. Szczegóły są jeszcze nie ustalone, ale osoby zainteresowane powinny kontaktować się z członkami zarządu SPTK pod koniec sierpnia lub monitorować informacje które będą również publikowane na naszej stronie internetowej: www.scotpoles.co.uk