Zwiedzanie Szkockiego Parlamentu
Megan Readman
Tłum. z ang. Maria Musur-Grieve


Z uczuciem nieukrywanej ciekawości zbliżałam się do budynku nowego Szkockiego Parlamentu w Holyrood. Na prawdę ciekawości, bo tyle było kontrowersyjnych opinii podczas jego budowy. Co mogło kosztować 480 milionów, jeżeli budynek nie jest ze złota!

Wyprawę zorganizowała Izabella Brodzińska, przewodnicząca Szkocko-Polskiego Towarzystwa Kulturalnego. Oprowadzał nas "nieoficjalny" przewodnik Richard Welsh, pracownik Szkockiego Parlamentu, znajomy Izabelli. Była to znakomita okazja zobaczenia Parlamentu "za kulisami" jak rownież jego "publiczne" oblicze.

Przechodziliśmy przez tereny publiczne; niskie, ogromne, wysklepione sufity, nadzwyczaj jasne i przestrzenne korytarze przypominające łodzie, bardzo nowoczesna sala posiedzeń i dalej bardziej prywatne, kameralne sale obrad i biura pracowników jak i Członków Szkockiego Parlamentu(MSPs).

Uderzyło nas, jak myląco małym wydaje się budynek Parlamentu patrząc od zewnątrz, ale to był przecież plan Enric'a Miralles.

Hiszpański architekt, który ten budynek zaprojektował chciał, żeby się odnosiło wrażenie, że budynek niejako "wyrasta z ziemi". Jest on wielopoziomowy, dziwna mieszanina surowców naturalnych i surowców stworzonych przez człowieka; beton, szkło, metal i drewno. Nieważne jaka ci się podoba architektura, będziesz pod wrażeniem pomysłowości tego projektu.